RECENZJA | Kwiatki

W centrali wydawnictwa Rebel postanowiono połączyć przyjemne z pożytecznym i florystyczny tytuł przeznaczony dla dwóch graczy celowo wydano w okolicach Walentynek. Niektórym może ciężko będzie w to uwierzyć, ale początkowo Kwiatki wcale nie traktowały o przycinaniu kwiatów i dodawaniu ich do swoich bukietów. Gra była o ścinaniu przeciwnikom odrastających co i rusz głów. Patent zrodził się przed ponad rokiem w głowach czwórki uczestników (przeczytaj wywiad) Laboratorium Gier – warsztatów dla amatorów tworzenia gier, organizowanych przez Wydawnictwo Rebel. Drugiego dnia imprezy zmieniono jednak koncepcję i zamiast ustawicznie dekapitować oponenta, w finalnym produkcie przycinamy kwiaty do bukietów, w myśl zasady im dłuższe kwiatki i bardziej zróżnicowany bukiet, tym lepiej.

Autorzy: Przemysław Fornal, Kajetan Kusina, Mateusz Pitulski, Kamil Rogowski
Ilustracje: Bartłomiej Kordowski
Wydawca: Rebel
Cena: ~49 zł

Pudełko + zawartość

54 karty kwiatów
4 płytki donic
6 znaczników akcji (po 3 znaczniki w jednym z 2 kolorów)
karta punktacji
instrukcja

Kwiatki spakowano w średniej wielkości kartonowe pudełko gabarytów tego od 7 Cudów Świata: Pojedynek, z przepiękną kwietną grafiką na froncie. Autorem ilustracji do gry jest Bartłomiej Kordowski, który swego czasu stworzył klimatyczne grafiki do gry Domek. W środku opakowania znajduje się tekturowa wkładka idealnie mieszczącą komplet 54 kart kwiatów, kartę punktacji, doniczki oraz żetony* i instrukcję.

Rozgrywka

Naszym celem w grze jest zbieranie pojedynczych, jak najdłuższych kwiatów do bukietu, który punktowany jest zarówno za długość poszczególnych ciętych kwiatków, jak i za swoją gatunkową różnorodność. Na „dzień dobry” dostajemy do ręki po 2 karty i po trzy żetony akcji specjalnych oraz wykładamy cztery doniczki, każda oznaczona innym symbolem akcji specjalnej. W każdej z doniczek umieszczamy (zasadzamy) po jednym kwiatku, pamiętając by wszystkie kwiaty były różne od siebie (nie można wyłożyć np. 2 irysów). W Kwiatkach doniczki należą do obu graczy, które zapełniają – w turach – wspólnie. Trochę jak z płytkami ogrodu w Takenoko. Punkty zyska jednak ten, kto ścina kwiaty do swojego bukietu. Do tego najlepiej jak najdłuższe!

Pierwszą i obowiązkową czynnością w każdej turze jest wykonanie rozrostu, czyli dociągnięcie wierzchniej karty ze stosu i sprawdzenie czy możemy ją dołożyć do którejś z doniczek. Dobrany kwiat wolno nam umieścić wyłącznie w pustej doniczce (rzadko się to zdarza, bo najczęściej zaraz po ścięciu kwiatu przez przeciwnika) albo w donicy z rosnącym już kwiatem tego samego gatunku, częściowo przykrywając go kartą dobraną ze stosu. W ten sposób wydłużamy łodygę rosnącego kwiatka, który maksymalnie może się składać z 6 kart, dając maksimum punktów za jego ścięcie.

Jeśli jednak dociągniemy kwiatek, który nie rośnie w żadnej z donic, mamy pecha i tracimy kolejkę! Przeciwnik natychmiast przejmuje inicjatywę i rozgrywa swoje akcje.

Po umieszczeniu dociągniętej karty w doniczce możemy spasować, wykonać jedną z dodatkowych akcji standardowych (Zasadzenie, Ścięcie) lub wykonać jedną z czterech – niekiedy bardzo pomocnych – akcji specjalnych, co wiąże się jednak ze straceniem jednego z posiadanych żetonów. Możemy także wykonać kolejny Rozrost, ponownie ryzykując dobranie kwiatka obecnie nierosnącego w doniczkach i automatyczne przekazanie pałeczki przeciwnikowi.

Z kolei po ścięciu kwiatu natychmiast kończymy naszą turę, a wszystkie karty składowe naszego kwiatka trafiają do naszego obszaru gracza, w którym gromadzimy kwiaty do naszego bukietu. Świeżo ścinanych kwiatów nie możemy łączyć z tymi już posiadanymi w obszarze gracza, możemy jednak mieć np. dwa czy nawet więcej ściętych kwiatów tego samego gatunku.

W finalnym rozrachunku, po wyczerpaniu się kart w stosie dobierania i doprowadzeniu tury do końca, dostajemy punkty zarówno za długość poszczególnych kwiatków (ilość kart, z których się składają), jak i za różnorodność gatunkową kwiatów wchodzących w skład naszego bukietu.

Wrażenia i podsumowanie

Kwiatki to kompaktowa, przeurocza gra karciana dla dwóch osób. Jako żywo przypomina mi ona… Pasjansa. Albo kanastę (którą zresztą bardzo cenię i mam do niej wielki sentyment wyniesiony z dzieciństwa), w której także możemy „słupić” karty wedle stosownego klucza. W produkcji Rebela jest to jednak minimalnie trudniejsze, bo gatunków kwiatów jest 6, a nie tylko cztery.

Patent wykorzystany w Kwiatkach – a związany z podstawową mechaniką gry, czyli karkołomnym push your luck w postaci akcji Rozrostu – początkowo wywołał u mnie duże zainteresowanie i musiałem „ważyć ryzyko” (czasem warto spasować, szczególnie po wcześniejszym zagraniu jednej z akcji specjalnych, ale o tym dowiesz się już z instrukcji). Jednak po kilku rozgrywkach moja sympatia dla niego wyraźnie zmalała. Głównie przez to, że po dociągnięciu kwiatka, którego nie możemy wyłożyć do żadnej z doniczek, po prostu tracimy kolejkę, a inicjatywę przejmuje przeciwnik. Co więcej, wylosowana „trefna” karta jest od razu odrzucana i nie możemy jej zatrzymać na ręce, by móc z niej skorzystać na przykład w kolejnej rundzie, po uprzednim zagraniu akcji specjalnej Konewka. Kwiatki to w końcu gra karciana, a mimo to moja „ręka” wydaje mi się przez 90% czasu trwania rozgrywki nieprzyzwoicie goła. Nie możemy więc mówić o wypracowywaniu własnej strategii gry, gdyż pierwsza nieudana akcja rozrostu potrafi skutecznie zniweczyć wszystkie plany.

Prostota zasad sprawia, że po Kwiatki raczej nie sięgną fani nawet średnio zaawansowanych gier czy miłośnicy wysokiej dawki negatywnej interakcji (tutaj jest ona co najwyżej umiarkowana). To jednakże całkiem sympatyczny filler do rozegrania przed bardziej ambitnym tytułem dla dwojga, albo bardzo estetyczne zwieńczenie planszówkowego dnia dla par.

Tytułowi należą się też ciepłe słowa za potwierdzenie, iż Laboratorium Gier Wydawnictwa Rebel faktycznie działa. W końcu grę stworzyła w krótkim czasie czwórka uczestników wspomnianych warsztatów. I jak na pierwsze wspólne dzieło nigdy dotąd nie współpracujących ze sobą umysłów, jest całkiem, całkiem!

Koniec końców Kwiatki to dobra propozycja dla planszówkowiczów grających w duetach. Wizualnie gra oczarowuje, choć mechaniką mnie nie powaliła. Mam do niej jednak należyty pokład szacunku. Co innego moje córki – one są wprost zachwycone zarówno tematyką, prostotą zasad, jak i – a może i przede wszystkim – przepiękną oprawą wizualną. Siedmiolatka z pięciolatką ogarniają zasady i potrafią grać bez wołania taty czy mamy do rozstrzygania sytuacji spornych. Czego rodzice mogą chcieć więcej? :)

 Pierwszy nakład gry ma w pudełku dwa razy tyle żetonów, ile powinien. Należy je odłożyć/wyrzucić/spalić/użyć do czegoś innego i nie stosować ich w rozgrywce.

Ocena: 7/10

Comments are closed.

Proudly powered by WordPress | Theme: Baskerville 2 by Anders Noren.

Up ↑

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

OK