RECENZJA | Kotobirynt

Jak wdzięczne bywają koty (ale także i psy) wie każdy, kto kiedykolwiek posiadał własnego mruczącego zwierzaka albo oglądał „lolcaty” w internecie. Nic więc dziwnego, że pojawiła się o nich także gra planszowa – Kotobirynt. Czy jest ona w stanie skraść serca miłośniczek i miłośników przymilnych sierściuchów?

Autor: Antoine Bauza
Ilustracje: Stéphan Escapa
Wydawca: Rebel.pl

Zawartość pudełka

– 26 kart kanałów;
– 15 kart kotów z przypisaną wartością punktową;
– 2 karty opiekunów;
– instrukcja w języku polskim.

Pudełko

Gra została wydana w niewielkim i pięknie pomalowanym oraz dobrze spasowanym metalowym pudełku, które z powodzeniem mieści wszystkie elementy Kotobiryntu i zabezpiecza je przed uszkodzeniami. W środku znajdują się 43 karty (kanały + koty + opiekunowie) oraz krótka i bardzo przystępnie zredagowana instrukcja. Karty zostały wykonane nienagannie i są dostatecznie grube, by nie ulec zniszczeniu przy pierwszym kontakcie z rękoma dzieci. Za pomysłową formę i wysoki poziom wydania gry Rebelowi należy się duży plus!

Rozgrywka

Zabawa w Kotobiryncie jest naprawdę nieskomplikowana. Na „dzień dobry” tasujemy talię 26 kart kanałów i 16 z nich układamy w kwadrat o wymiarach 4×4. Stosik złożony z pozostałych 10 kart stawiamy odkryty obok planszy. Dwie pierwsze karty kotów (wyciągnięte z uprzednio przetasowanej talii) oraz karty obojga opiekunów kładziemy przy przeciwległych wierzchołkach naszych kanałów – tak jak na poniższym zdjęciu.

Naszym zadaniem w Kotobiryncie jest przeprowadzenie grupy małych i zagubionych kotków przez plątaninę miejskich kanałów i doprowadzenie ich do stęsknionych opiekunów, za co dostajemy punkty oznaczone na kartach z kotami. Grę rozpoczyna osoba, która jako ostatnia widziała czarnego kota. Kolejnym graczem będzie uczestnik lub uczestniczka siedząca po lewej stronie osoby rozpoczynającej gry. Innymi słowy – kolejka postępuje zgodnie z ruchem wskazówek zegara.

W swojej turze każdy z graczy może wykonać dwie akcje (a+b, a+a lub b+b):

a) obrócić dowolną kartę kanałów z wyłożonej szesnastki o 90, 180 lub 270 stopni;
b) usunąć dowolną kartę kanałów z jednego z brzegów naszego kwadratu i przesunąć pozostałe karty w tym samym rzędzie o jedno miejsce tak, by sąsiednia karta zajęła miejsce tej usuniętej (w przypadku usunięcia karty w narożniku, wybieramy czy przesuwamy karty w rzędzie pionowym, czy w poziomie). W powstałe wolne pole wstawiamy nową kartę kanału, dobraną z wierzchu stosu kart kanałów. Zdjętą przed chwilą ze stołu kartę umieszczamy zaś na spodzie ww. stosu. Nadal może ona wziąć udział w rozgrywce, jeśli wykorzystane zostaną karty w ze stosu leżące nad nią.

Jeśli w efekcie naszych działań któryś z kotów będzie miał otwartą drogę do opiekuna, kartę kota zabieramy i kładziemy przy nas, a na nasze konto trafia ilość punktów widoczna na karcie. Następnie ze stosu kart kotów dobieramy nowa kartę i kładziemy ją przy karcie kanału sąsiedniej względem karty z uratowanym kotem, zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Podobnie, o jedno pole zgodnie z ruchem wskazówek zegara przesuwamy też kartę opiekuna, do którego przed chwilą trafił uratowany przez nas mruczek.

Negatywna interakcja w Kotobiryncie jest utrzymana na niskim poziomie. Ogranicza się ona w zasadzie tylko do mieszania szyków konkurentom poprzez obracanie/usuwanie kart mogących zapewnić im sukces i punkty za uratowanie danego kotka. Czynimy więc wszystko co w naszej mocy, by w przysługujących nam dwóch ruchach na rundę albo uratować któregoś malca, albo utrudnić to zadanie innym graczom. Mamy tu więc wybitnie nieagresywny i mocno familijny tytuł. Większość czasu spędzamy na szukaniu właściwej drogi dla kotów, planując który element obrócić lub usunąć, by w efekcie naszego ruchu kot trafił do opiekuna, a punkty wskoczyły na nasze konto.

Niebywałą zaletą gry – poza jej kompaktowością, krótkim czasem rozgrywki i jej przyzwoitym tempem – są przepiękne ilustracje na kartach kotów. Moje córki wprost uwielbiają je komentować i wymyślać historie na podstawie oglądanych ilustracji. Kotki autorstwa Stéphana Escapy są dla nich po prostu „przesłodziakami”. Starsza córka podczas pierwszej rozgrywki w Kotobirynt najpierw się rozczuliła, a później nawet popłakała, gdy zobaczyła kartę z głodnym rudym kotem trzymającym w łapkach szkielet ryby. Na tej samej karcie jest też drugi kot, stojący przy pełnej misce. I ta niesprawiedliwość kociego losu sprawiła (poza szlochaniem), że dziewczynki zawarły między sobą sojusz mający na celu jak najszybsze uratowanie rudego malca.

Podsumowanie

Dla kogo więc jest Kotobirynt? Ze zrozumieniem zasad rozgrywki i jej celu problemu nie miała moja młodsza, pięcioletnia córka, a jej starsza o dwa lata siostra pojęła je po prostu w try miga. Dla gracza starszego niż dziesięciolatek Kotobiryntowi zdecydowanie brakować będzie głębi. To gra dwóch prostych i szybkich akcji na kolejkę, wykonywanych na kartach w kwadracie złożonym z 16 elementów. To jednak produkt dedykowany maluchom, a do szybkiego grania z dziećmi gra nadaje się idealnie!

Ocena: 8/10

Comments are closed.

Proudly powered by WordPress | Theme: Baskerville 2 by Anders Noren.

Up ↑

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

OK