Ghost Recon Wildlands idealne do co-opowania

Przez ostatnie niecałe trzy miesiące okrutnie zmagałem się z Mafią III. „Zmaganie się” to słowo, które wybrałem nieprzypadkowo, bo grając w M3 walczy się nie tylko z przeciwnikami, ale także z miałkością scenariusza oraz całą stertą bugów sprawiających, że kilkunastokrotnie kończyłem sesję przez ALT+F4. #RageQuitTydzień temu dorwałem Ghost Recon Wildlands. Gdy półtora roku temu Ubisoft ogłosił grę, mocno zatarłem ręce. Do dziś bardzo miło wspominam pierwsze części tej serii, przy których spędziłem wiele godzin, czerpiąc nieopisaną frajdę z taktycznej rozgrywki. Im jednak więcej informacji o Wildands trafiało do sieci, tym bardziej rzedła mi mina. Ot, ubisoftowa wariacja nt. Just Cause, tylko bez „zmarszczek” w postaci overloadu przegiętych kaskaderskich popisów Rico Rodrigueza.

I faktycznie, Wildlands to taka świnka morska – ani świnka, ani morska. Z Ghost Recona jest tu tylko tytuł i nazwa oddziału spec-opsów, do którego należymy. No i broń – dużo broni w wielu rozmiarach i kalibrach. Cała reszta to już zupełnie inna bajka. Ogromniasta mapa, z kolorowym otwartym światem, wartką akcją, odkrywaniem nowych miejscówek, zbieraniem znajdziek, rozwijaniem umiejętności żołnierza i tak dalej.

Do ogarnięcia dostajemy trójkę średnio rozgarniętych podkomendnych (AI naszych chłopaków jest kiepściuchne) i ruszamy na boliwijską prowincję, by prowadzić działania sabotażowe i inne misje zlecane przez naszą panią koordynator z ramienia armii USA. Głównie odbijamy miejscówki od narkotykowego kartelu, rozwalamy wrogie patrole, wykradamy dane i przejmujemy skradzione zapasy, by mogli z nich skorzystać lokalni mieszkańcy. Po drodze przesłuchujemy wyższych rangą żołnierzy kartelu, oswobadzamy jeńców pochodzących z ruchu oporu, kradniemy medale sicarios, przejmujemy dane wywiadowcze, elementy broni czy przytulamy skill pointy.

Niestety, przez lichą inteligencję cyfrowych kompanów granie w singla często jest mocno frustrujące. Nasze orły nie zawsze poprawnie reagują na rozkazy, poruszają się jak wycieczka z Orbisu i nie kryją się za przeszkodami terenowymi. Łażą sobie za nami i walą do wroga, choć stoją nieosłonięci na środku placu czy drogi. Sytuacji nie poprawia kulawy system spawnowania posiłków wroga. Czwórka przeciwników w terenówce potrafi pojawić się znikąd 15 metrów za naszymi plecami, co niespecjalnie sprzyja naszym szansom na przetrwanie. Przez to główny plus starych Ghost Reconów – taktyczna rozgrywka – w trybie single player praktycznie nie występuje. No chyba, że sami zajmiemy się chociażby zwiadem i rozpracowaniem podejścia do pozycji wroga.

Główną siłą Wildlandsów jest jednak internetowy co-op. Jeśli tylko mamy ogarniętych znajomych, gra robi się naprawdę wyśmienita! Możemy wspólnie planować działania, jednocześnie prowadzić zwiad (niezwykle dron z kamerą, którym możemy tagować wrogów) i zajmować pozycje do ataku. A potem koordynować szturm, likwidować równocześnie snajperów wroga itd. Na dwóch najwyższych poziomach trudności akcja często pozornie zwalnia, bo wymiana ognia z kilkoma wrogami przeradza się z dynamicznej jatki w wymagającą skupienia, rozważną walkę. W tak rewelacyjnych okolicznościach przyr… gameplayu nawet ograniczony garnitur typów misji nie nuży nawet po kilku godzinach. A wspólne mierzenie się z trudnym przeciwnikiem jest naprawdę świetnym przeżyciem!

Gra ma jeszcze jedną bardzo, ale to bardzo mocną stronę – to grafika. Ostatnio tak zachwycony byłem grając w „wieśka”, a oprawa w Wildlands niczym naszemu rodzimemu Geraltowi nie ustępuje. Górzyste tereny Boliwii wyglądają obłędnie! Są tu pola, jest dżungla, ośnieżone górskie szczyty i dające cień leśne zagajniki. Jest cykl dnia i nocy, są świetnie wyglądające efekty pogodowa. Wielokrotnie robiłem sobie przerwę od typowej rozgrywki, żeby tylko polatać helikopterem nad świeżo poznaną prowincją. To naprawdę trzeba zobaczyć!

Tak, to nie pre-render – gra tak rewelacyjnie wygląda (na PC)

Na koniec o jeszcze jednej rzeczy. W toku grania nasunęła mi się pewnie myśl związana z Mafią III. New Bordeaux i jego okolice też są otwartym światem (choć o znacznie mniejszej powierzchni), a rozgrywka w Mafii III również polega na ustawicznym wykonywania kilku typów misji i zbieraniu jeszcze większej ilości znajdziek niż ma to miejsce w Wildlands. Jednakże w produkcji Ubisoftu Reconie misje również ograniczone są do kilku typów, ale wartkość akcji i przebojowość rozgrywki oraz świata gry znacznie niwelują osłabiający wpływ zadań na atrakcyjność grania w singlu. Ekipa Ubisoft Paris wykonała zdecydowanie lepszą robotę (także przy designie gry) niż 2K Czech i podległe im studia. Więc jednak można!

Ocena: 7/10

Grane na: i7-3770, 16GB RAM, GTX 980 TI – 1920×1200, preset Very High – przeciętnie 55+ FPS

Comments are closed.

Proudly powered by WordPress | Theme: Baskerville 2 by Anders Noren.

Up ↑

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

OK